Bla, bla, bla pójdę dziś do piekła ja...
Jak to jednak jest. Serce rwie się do "tańca",a umysł mówi - "Raz! Już do domu matole!" - jak to jest, że umysł i serce tak rzadko stanowią jedność po pijaku... Jak to jest, że na trzeźwo boją się zakochać w jednej i tej samej osobie, a po pijaku mają rozdwojenie jaźni. Czemu boję się, że jestem nie warta kogoś? Jak w ogóle można być nie wartym kogoś? W mojej głowie ja dla kogoś mogę być nie warta, czemu w innej sytuacji jest inaczej, czemu wszyscy inni są siebie warci, czemu ja uwłaczam sobie na rzecz czyjąś? Czy to, że jestem inna czyni mnie nie wartą relacji? W sumie jeśli ja tak uważam, to mam przechlapane... Najważniejsze jest to, co myślimy my.
Ścieżki dźwiękowej brak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz