poniedziałek, 23 listopada 2015

Refleksje

Dziś mam taki samotny dzień. W sumie cały weekend taki mam. Jakoś odkąd byłam znowu sama, nie wadziło mi to. Teraz jak tylko coś do kogoś czuję, czuję i samotność. Gdzie w tym logika? Trochę czasu minęło, znam siebie już całkiem nieźle, a wciąż się zaskakuję. Całe wakacje zwisało mi i powiewało kto zadzwoni, z czym, coś chciałam to brałam. Jednakże kiedy tylko naprawdę mi zależy, cisza staje się nieznośna, czuję wręcz fizyczny ból. Popadam w jakiś marazm. Dodatkowo mam wrażenie, że się wydurniam. Zakochiwanie się jest dla frajerów? Nie wiem, nie mi oceniać, mam tylko niejasne przeczucie, że ciągle mi mało ciepła, uczucia. Idzie zima, a ja jestem jak drzewo, które nie chce żeby Jego soki spowolniły... Przecież tak niedawno wycięłam zgniliznę, urosłam, zakwitłam, a już mam zwolnić? Zamilknąć na zimę, zrzucić liście? Jak drzewa to wytrzymują...?Raz, tak raz tak, w sumie już nie wiadomo jak.
Reasumując smutno mi, bo mam nadzieję na lepsze jutro - cichy głosik z tyłu głowy się ze mnie śmieje. Nie wszystko da się przepracować, zawsze coś zostanie z tamtych lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz